Chociaż Stany Zjednoczone mogą być liderem w badaniach nad sztuczną inteligencją, to Chiny wykonują większość jej wdrożeń na dużą skalę. Chiny mogą wykorzystać swoją ogromną populację zarówno do wytworzenia dużej liczby inżynierów, jak i do szkolenia dowolnego rodzaju sieci neuronowej w ramach różnorodnego zestawu wyzwań. Podobnie jak w przypadku najprostszych produktów, Chińczycy nie mają wstydu, jeśli chodzi o kopiowanie tego, co mądrzejsi ludzie już zrobili i po prostu bawiąc się tym, wykorzystując wyjątkowo tanią siłę roboczą, do stworzenia działającego prototypu i przekształcenia go w zysk. W rzeczywistości duże amerykańskie firmy mogą chcieć wejść na rynek chiński tylko po to, aby napić się z tego źródła danych i wykorzystać siłę roboczą do opracowania produktu, który następnie zostałby zaoferowany na rynek amerykański, oczywiście pod auspicjami chińskiego rządu . Google podbił już Chiny jako preferowana wyszukiwarka w latach 2006–2010, ale zrezygnował z powodu skrajnych żądań cenzury, ataków hakerskich, przesłuchań pracowników i kradzieży własności intelektualnej. W 2018 roku Google zdecydował się spróbować jeszcze raz, co zaskoczyło analityków, którzy stwierdzili, że w każdym razie chiński rząd uczynił środowisko internetowe znacznie bardziej wrogim, więc musi istnieć jakiś naprawdę pilny problem, który skłonił Google do wejścia do Chin. Według dr Kai-Fu Lee, byłego prezesa Google China, wkraczamy w erę sztucznej inteligencji, w której „dane to nowa ropa naftowa, a Chiny będą nową Arabią Saudyjską”, a pracownicy nie będą po prostu przesiedlani przez maszyny w stosunku 1:1 – całe gałęzie przemysłu zostaną zautomatyzowane, a ludzie na nich zależni pozbawieni praw wyborczych. Nawołuje do jakiejś formy redystrybucji dochodów, ponieważ firmy stosujące sztuczną inteligencję z łatwością zarobią miliardy dolarów, więc nałożenie na nie dodatkowego podatku wydaje się najbardziej naturalnym rozwiązaniem, ale sprzeciwia się prezentowanemu w mediach UBI. Dr Lee twierdzi, że rządy na całym świecie będą musiały zapewnić obywatelom „sens życia” coś więcej niż tylko środki do życia i wspomina, że zawody, których wynik ma więcej wspólnego z ludzką satysfakcją niż zerami i jedynkami, np. nianie i nauczyciele, są nadal bezpieczni przed automatyzacją. Twórcy kreatywni, na przykład pisarze i malarze, również przez dłuższy czas nie mają się czego obawiać. Dla wielu ludzi, mówi dr Lee, praca jest znaczeniem życia i spodziewają się, że przez 60 lat swojego życia będą mieli te same rutyny, tak jak ich przodkowie, więc odebranie im tego nie postawi ich w trudnej sytuacji. dobry humor. Rzecz w tym, że już traktujemy naszych pracowników jak roboty: siedź spokojnie, wypełniaj te arkusze kalkulacyjne i wysyłaj im e-maile przez osiem godzin dziennie, więc automatyzacja ich pracy faktycznie zrobi im przysługę. A gdyby tak dać im inteligentne narzędzie do wypełniania arkuszy kalkulacyjnych, a oni po prostu dwukrotnie sprawdziliby wyniki? Zwolniłoby to firmę z wszelkiej odpowiedzialności prawnej, ponieważ nadal istniałby człowiek, ale wydajność pracy mogłaby ogromnie wzrosnąć, choć z pewnym obniżeniem ogólnej jakości. Wymowne jest, że dwa kraje o najsłabszych przepisach dotyczących ochrony konsumentów, Stany Zjednoczone i Chiny, to te, które naciskają na sztuczną inteligencję, ponieważ ich zniewoleni klienci mają bardzo niewiele do powiedzenia na temat tego, co otrzymują. Tę wspólną płaszczyznę można wykorzystać, aby cenzura w stylu chińskim wkroczyła do Stanów Zjednoczonych za pośrednictwem gigantów technologicznych, takich jak Facebook i Google, które już rozrosły się do tego stopnia, że przypominają państwa narodowe, z tą różnicą, że nie można ich pokonać w wojnie. Chiński system kredytów społecznych (SCS) przypomina wielką grę wideo, z tą różnicą, że konsekwencje znalezienia się na niskim miejscu w tabeli wyników oznaczają odcięcie od najważniejszych elementów rządowych, takich jak edukacja i transport publiczny. Co powoduje utratę wyniku społecznościowego? Wypadki drogowe, morderstwa, defraudacje i bycie powiązanym z kimś, kto dopuścił się któregokolwiek z nich. W jednym przypadku w 2015 roku młoda chińska studentka Zhong Pei nie mogła kupić biletu kolejowego ani zapisać się na uniwersytet, ponieważ jej tata zabił dwie osoby i siebie w wypadku samochodowym . Oficjalna etykieta wprowadzona do systemu głosiła, że Pei była „nieuczciwa”, ale po czterech miesiącach udało jej się oczyścić swoje imię. Zbudowany i przetestowany już przez Tencent i Alibaba, chińskie odpowiedniki Apple i Amazon, SCS w 2020 r. stanie się ogólnochiński, a wszystko, co zrobi obywatel, będzie miało wpływ na obliczenie jego wyniku. Pijesz, za dużo grasz w gry wideo lub po prostu spotykasz się z niewłaściwymi ludźmi? SCS rozważy, czy hobby, zakupy i nawyki zdrowotne odbiegają od tego, co partia wyznaczyła wzorcowemu obywatelowi jako karę: izolację społeczną i ekonomiczną. Jedynym problemem jest to, że – jak widzieliśmy w kanadyjskich eksperymentach izolacyjnych – środki te radykalizują ludzi i wypaczają ich poczucie rzeczywistości. Ideą SCS jest to, że chiński rząd nie jest w stanie obsłużyć ponad miliarda ludzi, którzy mogliby posiadać zaawansowaną technologię, dlatego należy zidentyfikować osoby niegodne zaufania, które najprawdopodobniej spowodują problemy, i stopniowo wypierać je z dużych miast, łącznie z tymi, którzy mogliby im pomóc wdrapać się z powrotem do środka. Zgodnie z tą logiką SCS będzie nagradzać tych, którzy działają odpowiedzialnie, a jednocześnie stanowić karę wstępną wobec tych, którzy zagrażają sobie i innym. Inne kary to odcięcie dostępu do Internetu, brak dostępu do kredytów mieszkaniowych i możliwości zatrudnienia oraz cofnięcie paszportu. Co zrobią ci ludzie, aby przetrwać w świecie z coraz bardziej wrogą technologią?