Wyobraźcie sobie starożytne plemię tubylców żyjące w dżungli, które utrzymuje się głównie z korzeni wykopanych z ziemi gołymi rękami. Każdy spędza większość dnia na kopaniu korzeni pod patronatem mądrego starszego plemienia, najbardziej doświadczonego poszukiwacza korzeni, który również egzekwuje tabu – niewypowiedzianą wspólną zasadę, przekazywaną od niepamiętnych czasów, która mówi, że członkom plemienia nie wolno używać żadnych narzędzi. Kiedy jeden z młodych członków plemienia robi prostą łopatę i pokazuje, jak szybko i łatwo można znaleźć korzenie, starszy się martwi – to bezpośrednio podważa jego pozycję władzy, a plemię zaczyna się zastanawiać, czy może młody nowicjusz powinien przewodzić plemieniu. Zatem starszy zawiera układ z młodym członkiem plemienia: w tabu zostanie uczyniony specjalny wyjątek, zezwalający na użycie świętego narzędzia w odnajdywaniu korzeni, o ile to starszy będzie nim dzierżył; oczywiście dla dobra plemienia. Co więcej, młody członek plemienia otrzyma specjalne wyróżnienia za stworzenie łopaty, ale nie może kwestionować tabu i musi oddać określoną liczbę korzeni, które znajdzie każdego dnia, aby nie zaczął myśleć o rzucaniu wyzwania starszemu. Nie mając lepszego wyboru, młody członek plemienia zgadza się, potajemnie planując dzień, w którym w końcu będzie mógł przewodzić plemieniu i ustalać własne zasady. Plemię to i tak nie obchodzi pod warunkiem, że starsi to usankcjonują i pod warunkiem, że będą karmieni i będą mieli wystarczająco dużo czasu na wypoczynek. Nagle magazyn plemienia pęka w szwach od korzeni. Każdy otrzymuje zadanie związane ze znajdowaniem, przetwarzaniem i przechowywaniem korzeni, a każdy otrzymuje trochę korzenia w zależności od wagi swojej pracy i wydajności. Kobiety mają wystarczająco dużo czasu na tkanie ubrań z roślin, a mężczyźni mogą robić zabawki dla dzieci ze skał i instrumenty muzyczne z drewna. Życie jest dobre i łatwe. Naturalnie, starszy, który wszystko nadzoruje i trzyma świętą łopatę, ma najlepszy wybór korzeni. W skrócie ta historia wyjaśnia, jak przedsiębiorcy kwestionują ustalony sposób działania, ale następnie wykorzystują swoją pracę przez polityków ustanawiających prawa i pobierających podatki, aby napędzać gospodarkę i zapewniać dobrobyt całemu plemieniu. Ta sama historia rozgrywa się do dziś, z tą różnicą, że została powiększona i niezliczona liczba członków plemienia ma wpływ na to, jak sprawy przebiegają w drodze głosowania. Jednak podstawy pozostały takie same – sukces w biznesie jest obraźliwy, ponieważ zakłóca ustalony porządek rzeczy i wprowadza niepewność, która niepokoi plemię, dlatego politycy targują się o najlepszy sposób kontrolowania sukcesu biznesowego, aby zyskać całe uznanie i sprawić, że treść plemienia. Wszystko sprowadza się do zdobycia głosów, o które ostatecznie walczą wszyscy politycy głosuje w ten sam sposób, w jaki zrobiłby to starszy plemienia — celebrując siłę plemienia, obiecując mnóstwo możliwości polowania na korzenie, mając dla wszystkich pełne magazyny korzeni i zapewniając kobietom ładne ubrania, zabawne instrumenty muzyczne dla mężczyzn i wspaniałe zabawki dla Dzieci. Przedsiębiorcy nie zadowalają się tymi pustymi obietnicami, ponieważ ich celem była fundamentalna zmiana sposobu życia całego plemienia; jedyne, co dostali, to bezsensowne zaszczyty i wyrazy uznania. Czego więc chcą przedsiębiorcy? Zasadnicza zmiana na lepsze. Ludzie sukcesu oddaliby wszystko, co mają, aby pomóc osobom znajdującym się w niekorzystnej sytuacji i nigdy więcej nie mieć do czynienia z żebrakami proszącymi o zmiany. Dlaczego nie jest to przerażający 1%, który mieszka w rezydencjach i używa tajnych uścisków dłoni Iluminatów? Czy nie napawają się nędzą i degradacją zwykłego człowieka? Zupełnie nie. Ludzie sukcesu znają przepis na sukces i mogą go wielokrotnie osiągnąć, ale nawet gdyby oddali wszystko, nie byliby w stanie w zauważalny sposób zmniejszyć ogólnego ubóstwa. Mówiąc najprościej, nie mamy pojęcia, jak naprawić takie problemy, jak ubóstwo pokoleniowe, w którym rozbici rodzice powodują brak bezpieczeństwa u swoich dzieci w wyniku przemocy domowej, co powoduje, że porzucają one szkołę, rozwijają zachowania antyspołeczne i same stają się złamanymi rodzicami. Wszyscy najlepsi naukowcy razem wzięci nie są w stanie wymyślić, jak zapobiec powstawaniu zachowań psychopatycznych, nawet jeśli sygnały ostrzegawcze zostaną zauważone na czas. Jeśli mały Johnny zacznie okaleczać zwierzęta, istnieje duże prawdopodobieństwo, że po dwudziestce wpadnie w poważne kłopoty, ale żadna interwencja nie jest w stanie zatrzymać ani odwrócić tego biegu wydarzeń. Próby socjologów mające na celu opóźnienie kształtowania się takiej osobowości, na przykład poprzez umieszczenie Johnny’ego w przyjemnym środowisku i pod opieką troskliwych rodziców, okazały się nawet pogłębiać problem. Najlepsze, co może wymyślić nasze społeczeństwo, to poczekać, aż Johnny zacznie sprawiać problemy, a następnie wsadzić go do więzienia, co oznacza zamknięte kwatery z wszystkimi innymi bandytami i psychopatami, dając im mnóstwo wolnego czasu na naukę zaawansowanych sztuczek w handlu od jednego inny. Wydaje się, że osobowość jest częściowo zakorzeniona w kodzie genetycznym każdej osoby i że bezpośrednie środowisko socjologiczne wyzwala ekspresję archetypu, takiego jak wojownik, poeta czy kupiec, co Jung określił jako podstawową zasadę psychologiczną w swoich pismach. Nie możemy powstrzymać wyrażania zachowań, ale możemy je dobrze wykorzystać poprzez kapitalizm. Na przykładzie małego Johnny’ego zatrudnienie go jako rzeźnika nagle produktywnie wykorzystuje jego destrukcyjne popędy, zapewnia mu przyzwoite zatrudnienie i czyni go cenionym członkiem społeczności. Ostatecznie wszyscy przedsiębiorcy chcą kształtować społeczeństwo, aby każdy miał wartościową pracę, ale główną przeszkodę postrzegają w politykach. A co by było, gdyby pewna grupa przedsiębiorców zebrała się i zaczęła knuć, jak raz na zawsze wyprzeć polityków? Wykorzystując technologię, ci nowicjusze staraliby się zebrać jak najwięcej danych na temat zachowań ogółu społeczeństwa, aby zrozumieć, jak działa umysł, dlaczego ludzie głosują w taki, a nie inny sposób. Ci giganci technologiczni próbowaliby następnie stworzyć cyfrowy naród zamieszkany przez eterycznych członków plemienia, dokładne repliki żywych ludzi, którzy służyliby im bez wątpienia, napawając się wyimaginowaną siłą, jaką posiadają. Wszystkie ostrzeżenia o odbieraniu pracy przez sztuczną inteligencję i konieczności wprowadzenia przez rządy UBI nie są skierowane do Joe Schmoe, kierowcy ciężarówki, ale do polityków, którzy nie mają pojęcia, jak działa technologia, aby zmusić ich do poddania się technologicznym gigantom i uznania ich za ostateczne plemię liderzy. Kiedy firma technologiczna ogłasza, że sztuczna inteligencja zabierze miejsca pracy, nie daje życzliwego ostrzeżenia, ale w rzeczywistości grozi politykom: „Nasza technologia odbierze wam możliwość zdobywania głosów, wykorzystując nasz wysiłek”. O to w tym wszystkim chodzi, o kontrolę społeczeństwa poprzez niepewność, a nie tylko o posiadanie maszyny, która potrafi wspinać się po schodach, przenosić pudła, przewracać hamburgery czy samodzielnie składać pranie. Jak dotąd sztuczna inteligencja okazała się użyteczna jedynie w najwęższym znaczeniu tego słowa, na przykład podczas przetwarzania danych z CV, wykonywania prostych ruchów mechanicznych lub porównywania obrazów, ale w żadnym stopniu nie zbliżyła się do ludzkiej inteligencji. Wygląda na to, że sztuczna inteligencja nie zbliży się do ludzkiej inteligencji w ciągu najbliższych 50 lat – z wyjątkiem jakiegoś rewolucyjnego odkrycia, które sprawi, że komputery będą milion razy szybsze niż obecnie. W tej chwili sztuczna inteligencja jest jak łopata, którą giganci technologiczni twierdzą, że tylko oni mogą budować, sprawdzać i używać, i według ich słów jest to najlepsza łopata, o jakiej można marzyć, więc starszy plemienia może równie dobrze uciec do dżungli i niech poprowadzą plemię. Dlaczego mieliby kiedykolwiek kłamać?