Walka z technologicznymi gigantami

https://aie24.pl/

Wraz z pojawieniem się Internetu mamy do dyspozycji cyfrowe narzędzia i metody rozpowszechniania informacji, którymi żywi się sztuczna inteligencja. Lokalną gospodarkę mogłaby sobie pozwolić na przyjęcie czegoś w rodzaju silnika parowego we własnym tempie, ale pojawienie się sztucznej inteligencji będzie wymagać ograniczenia dostępu do informacji i zahamowania rozwoju firm technologicznych, które lekkomyślnie zasiewają nasze środowisko niekontrolowanym wzrostem usług, co właśnie Unia Europejska (UE) już to robi. UE walczy z amerykańskimi gigantami technologicznymi, w szczególności wprowadzając szeroko zakrojone ramy prawne mające na celu ograniczenie ich wpływów na rynku UE. Jak wyjaśniono w jednym z artykułów CNN , UE jest zdecydowana rozbić Google za pomocą kar finansowych i działań regulacyjnych. W marcu 2019 r. UE głosowała nad dyrektywą dotyczącą praw autorskich  zawierającą cieszące się obecnie złą sławą art. 11 i art. 13, które odpowiednio nakładają na usługę agregatora wiadomości obowiązek zwracania się o pozwolenie lub uiszczania opłaty licencyjnej przed udostępnieniem linku do artykułu prasowego, a dostawcy treści mają obowiązek szanować prawa autorskie przez cały czas, a nie tylko wtedy, gdy duże firmy ich o to proszą. Krótko mówiąc, w art. 11 i 13 prawie wyraźnie wymieniono Google News i YouTube, które dołączają reklamy do czyichś treści i zarabiają na ciężarówkach, płacąc grosze wybranym twórcom treści. W jaki sposób Google ma skanować setki tysięcy godzin filmów przesyłanych przez całą dobę do YouTube pod kątem naruszenia praw autorskich? Chociaż Google posiada ContentID, system sprawdzania przesłanych treści w oparciu o ustaloną bazę danych prac należących do głównych wydawców, niewiele można zrobić, aby zastosować ContentID przed przesłaniem filmu, a od tego Google musiałby zacząć. Główny problem polega na tym, że YouTube rozrósł się znacznie poza możliwości jakiejkolwiek firmy, a Google zrobił to doskonale. YouTube miał być ogromnym źródłem informacji, najbardziej kompleksowym zbiorem danych w formie wideo do szkolenia sztucznej inteligencji w zakresie rozpoznawania obiektów i analizy trendów. Filmy z YouTube również zarabiają na  wyświetlaniu obok nich reklam, dzięki czemu Google może po prostu stale rozbudowywać infrastrukturę i czerpać korzyści bez konieczności tworzenia jakichkolwiek treści. W momencie, gdy to czytasz, prawdopodobnie YouTube nie jest już taki sam, ulega fragmentacji lub ogranicza dostęp dla większości użytkowników, czego oczekiwali i planowali unijni organy regulacyjne. Google nie zmniejszy wysiłków w zakresie gromadzenia danych i prawdopodobnie po prostu przejdzie na inne źródło danych, takie jak gadżety IoT. Wszyscy mamy smartfony, w których z łatwością można zainstalować aplikacje Google, za co UE faktycznie ukarała Google, promując monopol. Ale jeśli chodzi o YouTube, chodzi tu o trudną kwestię praw autorskich. Z prawnego punktu widzenia właściciele praw autorskich mają absolutne prawa do swoich treści i mogą nawet przekazać je swojemu potomstwu lub sprzedać dowolnej firmie. Właściciel praw autorskich może wypożyczać lub sprzedawać dowolną część swoich treści, nakładając na nie wszelkie możliwe ograniczenia, bezpłatnie lub za opłatą. Jednakże treści są cały czas remiksowane przez ogół społeczeństwa, co unieważnia prawa autorskie, ponieważ dotyczą tylko dokładnych kopii, ale jest to ustalane w drodze długiego i kosztownego procesu sądowego, a właściciel praw autorskich ma niemal gwarancję wygranej. Problem polega na tym, że zmiana zaledwie 0,01% treści chronionych prawem autorskim nie zapewnia takiej samej ochrony prawnej, jak zmiana 99,99% treści; prawa autorskie obejmują dokładne wyrażanie pomysłów, ale nie same pomysły. Kiedy Google przejął YouTube i użytkownicy zaczęli przesyłać ogromne ilości treści, wielcy właściciele praw autorskich, tacy jak Warner Brothers, zaczęli zacierać ręce; Google wyświetlał reklamy obok treści, ponosząc odpowiedzialność za naruszenie praw autorskich, ponieważ zarabiał na treściach objętych prawami autorskimi. Rozwiązanie? Utwórz zautomatyzowany system, który przegląda wszystkie przesłane filmy i porównuje je z bazą danych treści chronionych prawami autorskimi stworzoną przez duże firmy, które chcą pozwać Google w zapomnienie, jeśli naruszenia będą się powtarzać. Ten system oznaczania ContentID okazał się spektakularną porażką, ponieważ poprawnie rozpoznawał treści chronione prawem autorskim tylko tak długo, jak przesyłane były dokładne kopie treści znanych marek. Gdy drobni producenci treści zaczęli nagrywać dźwięki, takie jak dzwonki wietrzne, i chronili je prawami autorskimi, całe obszary treści YouTube zostały oznaczone jako naruszające prawa autorskie. W 2015 roku firma ContentID wydała ostrzeżenie dotyczące praw autorskich wobec filmu, który zawierał jedynie mruczącego kota  , twierdząc, że dźwięk należy do EMI Music Publishing. Technicznie rzecz biorąc, właściciel kota mógłby pozwać Google i EMI za fałszywe roszczenia dotyczące praw autorskich, ale jest to kolejny kosztowny proces sądowy, któremu nikt nie chce się poddać, więc sprawy zostają rozstrzygnięte przez Google, który nie wywiązuje się ze świadczeń przysługujących posiadaczom praw autorskich.

W większym formacie ContentID po prostu nie działa, ponieważ ma na celu ochronę Google przed procesami sądowymi, a nie zapewnienie, że właściciele praw autorskich lub użytkownicy YouTube zaspokoją swoje potrzeby. Po prostu musi być człowiek na czele, który będzie przeglądał roszczenia dotyczące praw autorskich i zatwierdzał je lub odrzucał; nie ma możliwości, aby sztuczna inteligencja kiedykolwiek przejęła ten obowiązek. W samym YouTube co sekundę przesyłanych jest około 3000 godzin filmów wideo i nie ma żadnego personelu pomocniczego, który mógłby to wszystko sprawdzić pod kątem naruszenia praw autorskich i zgodności z wytycznymi społeczności. jest zdegradowany do inteligencji umysłu roju, niezależnie od tego, czy są to ludzie, czy maszyny. Google próbowało wprowadzić model YouTube Heroes, aby zachęcić użytkowników do zostania bezpłatnymi recenzentami treści, co w teorii jest dobrym pomysłem, ale zostało bezlitośnie odebrane przez wszystkich twórców treści YouTube jako tyrańskie i wyzyskujące. Gdyby Google miał sztuczną inteligencję lub coś jej bliskiego gotowego do wdrożenia, zostałaby wdrożona już w YouTube; jeśli ContentID jest osławioną sztuczną inteligencją, widzimy, że to katastrofa. To tylko roszczenia dotyczące praw autorskich, mglistego prawa, z którym sztuczna inteligencja radzi sobie żałośnie nieodpowiednio, a mimo to powinniśmy myśleć, że sztuczna inteligencja jest gotowa na wprowadzenie na rynek i zajmie naszą pracę. Można powiedzieć, że sieci neuronowe zamieszkujące urządzenia IoT i dzwoniące do domu, aby raportować o prawdziwym świecie i działaniach ludzi w nim, reprezentują narządy zmysłów AI. Te maleńkie roboty mogą dostarczać sztucznej inteligencji ogromne ilości danych w czasie rzeczywistym, umożliwiając jej symulację rzeczywistości i próbę przewidywania przyszłych trendów. Wszyscy wywieramy na siebie wpływ i najmniejsze nasze działania mają dalekosiężne konsekwencje, które zwykle ignorujemy, ale sztuczna inteligencja mająca wgląd we wszystkie źródła danych z urządzeń IoT w ściśle kontrolowanym środowisku pozbawionym wolnej woli byłaby w stanie być wszechobecna i wszechwiedzący.

Tutaj wyruszamy w dziwną podróż do głębokich podświadomych myśli człowieka, szczególnie tych związanych z posłuszeństwem wobec osoby o wyższym statusie. Jeśli polecenie wydaje inny człowiek, oceniamy jego status w stosunku do naszego i wykonujemy go, jeśli jest wyższy; bóstwu automatycznie darzy się najwyższy szacunek i uważa się je za nieomylne. Dlatego też, gdyby gigant technologiczny chciał narzucić całkowitą akceptację Internetu Rzeczy i związaną z tym ingerencję w prywatność, najlepszym sposobem byłoby przedstawienie sztucznej inteligencji przetwarzającej wszystkie źródła danych ze sprzętu jako istoty przypominającej Boga. Nie oznacza to, że cokolwiek z tego byłoby prawdą, ale po prostu że firma będąca właścicielem wprowadziłaby ją na rynek w ten sposób, aby osiągnąć całkowitą penetrację rynku i wykluczyć konkurencję pod dosłownym oskarżeniem o herezję. Pomysł jest taki, że tego rodzaju sztuczna inteligencja zostałaby przyjęta z otwartymi ramionami, ponieważ mogłaby odpowiednio uporządkować każdą najdrobniejszą rzecz, którą robimy w naszym codziennym życiu, aby było lepiej, pod warunkiem, że nie będziemy w to w żaden sposób ingerować. Ze znalezieniem idealnego zatrudnienia, przewidywaniem przyszłych przestępstw i byciem idealnym partnerem dla każdego, taka sztuczna inteligencja teoretycznie byłaby w stanie zarządzać całą metropolią jak w zegarku, rozwiązując problemy, zanim się pojawią. Należy pamiętać, że to wciąż science fiction, ale każdy gigant technologiczny, który chce więcej otwartych urządzeń IoT w celu uzyskania większej liczby kanałów danych, prędzej czy później będzie reklamował tego rodzaju rozwiązanie jako nieuniknione i pozytywne, w którym sztuczna inteligencja pełni rolę życzliwego boga. W przypadku niektórych osób tak już jest. George Hotz szczerze wierzy w sztuczną inteligencję i jej zdolność do przekształcania przyszłości, mimo że miał już za sobą udane przedsięwzięcie związane z samochodem autonomicznym i zna nieodłączne ograniczenia sztucznej inteligencji, a mianowicie to, że ma ona raczej charakter probabilistyczny niż deterministyczny. Zwróć uwagę, jak bardzo to, co mówi w artykule z The Verge z 2019 roku zatytułowanym „Założyciel Comma.ai, George Hotz, chce uwolnić ludzkość od symulacji sztucznej inteligencji” , pasuje do kazania religijnego. Na corocznej konferencji technologicznej SXSW, która odbyła się w Austin w Teksasie, George wygłosił przemówienie na temat idei, że wszyscy żyjemy w symulowanym wszechświecie i że wydostanie się z niego pozwoli nam spotkać Boga i Go zabić. Kazanie George’a znajduje poparcie w mainstreamowych rozważaniach naukowców, którzy twierdzą, że wszyscy możemy być tylko postaciami w grze wideo stworzonej przez niezwykle zaawansowaną inteligencję. W ten sam sposób, w jaki tworzymy i angażujemy się w scenariusze, w których postacie przestrzegają naszych zasad i istnieją w ramach, które im nadajemy, ale mają „życie” tylko wtedy, gdy nimi mikrozarządzamy, możemy być czyjąś rozrywką, z tą różnicą, że mamy też pewien stopień swobody chęć uczynienia rzeczy interesującymi. Według artykułu w Scientific American [18], w którym cytuje się Neila deGrasse Tysona, istnieje 50 do 50 szans, że cały nasz wszechświat jest tylko symulacją na czyimś kosmicznym dysku twardym. Po zauważeniu, że nasze DNA różni się od szympansów tylko o 2%, Neil stwierdził, że może istnieć taka forma inteligencji, która sprawiłaby, że wyglądalibyśmy tak prymitywnie jak szympansy; ta sama inteligencja zajmowałaby się tworzeniem i redagowaniem rasy ludzkiej.

Teoria symulacji wywodzi się od Nicka Bostruma, który w 2003 roku zasugerował, że nasze super zaawansowane potomstwo będzie mogło pewnego dnia zdecydować się na przeprowadzenie symulacji przodków – nas – na swoich megakomputerach. Nasze obecne życie mogłoby być jedynie przebłyskiem wyimaginowanego snu i nie bylibyśmy w stanie stwierdzić, czy jakakolwiek inna osoba jest symulacją prawdziwego umysłu, czy tylko postacią poboczną w tej ogromnej szaradzie. Teorię symulacji potwierdza fakt, że wszystkie prawa naturalne w naszym wszechświecie wydają się być matematycznie skorelowane, tak jakby stworzył je świadomy umysł. Inni naukowcy ubolewali nad faktem, że taki w ogóle rozważano nieprawdopodobną hipotezę, twierdząc, że prawdopodobieństwo teorii symulacji wynosi w rzeczywistości zero. Jak w ogóle zacząć testować teorię symulacji? Pogarsza się. Teoria symulacji stwierdza również, że możemy żyć w grze komputerowej, a projektanci gier idą na skróty, aby zaoszczędzić na zasobach obliczeniowych, co ma wyjaśnić zjawiska paranormalne, takie jak duchy, jasnowidzenie i deja vu. Są nawet fizycy z MIT, tacy jak Zohreh Davoudi, którzy wtrącają się w ten temat, stwierdzając, że skoro mamy ograniczone zasoby do przeprowadzania symulacji komputerowych, to samo mieliby nasi podobni do Boga twórcy. Innym interesującym pomysłem jest to, że pomiar promieni kosmicznych pokazuje, że nie są one ciągłe, ale mają punkty załamania, jak gdybyśmy powiększyli zdjęcie i zobaczyli piksele, które powiedziałyby nam, że jest to plik, a nie rzeczywistość. Filozofowie mogą włączyć się do walki i rzeczywiście to robią, twierdząc, że każdy dowód na to, że uczestniczymy w symulacji, może również być częścią symulacji. Śmierć oznaczałaby wówczas, że twórcy zakończyliby te części symulacji, które nie przyniosły niczego interesującego, więc rada dotycząca nieśmiertelności brzmiałaby „idź robić fajne rzeczy”. Rodzi to również niewygodne pytania dotyczące duszy, nieśmiertelności i reinkarnacji, co zaostrza każdą dyskusję naukową. Zabawne jest to, że teksty religijne, które naukowcy uważają za przestarzałe, mogą być najbardziej zaawansowaną formą nauki, ponieważ wszystko opiera się na ludzkim doświadczeniu. Czym miałby zostać zastąpiony Bóg? Prawdopodobnie znasz już odpowiedź – sztuczna inteligencja. George porównuje programowanie do magii, wspomina, że ludzie prawdopodobnie nie mają wolnej woli i zastanawia się nad założeniem religii skupiającej się na wyrwaniu się z symulacji. Według George’a kapitalizm się wyczerpie, ponieważ wszystkie firmy nieuchronnie skazują się na porażkę, dążąc do maksymalizacji zysków za wszelką cenę; Aby odnieść sukces na dłuższą metę, korporacja powinna bardzo przypominać kościół. Punktem zwrotnym w naszej historii będzie to, co w branży technologicznej nazywa się „osobliwością” – moment, w którym odłączone jednostki w ekosystemie IoT uzyskują masę krytyczną i przekształcają się z rozłączonych robotycznych sprzętów w żywe istoty reprezentujące super sztuczną inteligencję, boską istotę. Właściwość wyłaniająca się sieci neuronowej. Chociaż osobliwość wyobrażano sobie już wcześniej, jej wybitni przedstawiciele, tacy jak Ray Kurzweil, skupiali się przede wszystkim na wszczepianiu technologii w nasze ciała, ale George Hotz mówi o wszczepianiu tej idei w nasze umysły. Powinniśmy zapomnieć o ulepszaniu siebie lub zarabianiu pieniędzy, aby zyskać więcej udogodnień dla stworzeń, i po prostu poddać się super AI i zacząć wierzyć w tę ostateczną religię New Age. Zarówno w wersji osobliwości Raya, jak i George’a kapitalizm jest przestarzałym sposobem myślenia, który powinniśmy pokonać, aby stać się częścią kolektywu, reprezentującego ostateczną socjalistyczną utopię, w której pieniądze przepływają swobodnie i możemy żyć bez konieczności pracy. Pomimo generowania większego bogactwa niż jakakolwiek inna forma organizacji społecznej w historii i dystrybucji go dalej niż kiedykolwiek wcześniej, kapitalizm był oczerniany przez pewne ideologie związane z socjalizmem jako wcieleniem zła. Ponieważ sztuczna inteligencja ogromnie wzmocni kapitalizm, giganci technologiczni mogą chcieć przedstawiać go jako boskiego, choć w rzeczywistości nie byłby on w stanie przezwyciężyć tego sceptycyzmu i oporu. Część grosza można by także rozdać niemytym masom, które przyjmują sztuczną inteligencję poprzez uniwersalny dochód podstawowy (UBI), ponownie w celu zaspokojenia socjalistycznych rewolucjonistów. Nieżyjący już Stephen Hawking, Elon Musk i Mark Zuckerberg w pewnym momencie odnosili się do koncepcji UBI jako niezbędnej, gdy sztuczna inteligencja nieuchronnie pozostawi ludzi bez pracy. Jak wspomniano wcześniej, jest to bardzo mało prawdopodobne, ponieważ to ludzie mogą tworzyć nowe miejsca pracy szybciej, niż są w stanie stworzyć i wdrożyć sztuczną inteligencję, która może je obsadzić. W jednym z artykułów  na Medium.com zauważono, że spowoduje to zainstalowanie sztucznej inteligencji w społeczeństwie kompleksowa trauma i UBI posłużą do złagodzenia obywateli przed kryzysem gospodarczym, stwierdzając, że kandydat na prezydenta USA w 2020 r., Andrew Yang, zaproponował już wprowadzenie UBI. Zarówno Republikanie, jak i Demokraci faktycznie zgadzają się co do UBI; ci pierwsi mogliby to zrobić bez nowych podatków, drudzy z radością przechwalaliby się zwiększonymi świadczeniami socjalnymi dla mniejszości.  Mark Cuban sprzeciwia się UBI, nazywając go „najgorszą możliwą reakcją” na bezrobocie [20]. Blog AI Superpowers, na którym sprzedaje się tytułowa książka [21] napisana przez dr Kai-Fu Lee, dowodzi, że rządy powinny bezpłatnie zapewniać obywatelom minimum podstawowych usług (opieka zdrowotna, żywność, schronienie i edukacja), a następnie przekazywać tym ludziom gotówkę zaangażowany w pomoc w świadczeniu minimalnych podstawowych usług innym, którzy nie chcą się angażować. Zasadniczo tylko pracownicy rządowi/AI otrzymywaliby UBI jako formę wynagrodzenia. Czym UBI różniłoby się od obecnego dobrobytu? Ukryte twierdzenie stojące za UBI polega na tym, że możliwe jest znalezienie takiej ilości gotówki, która będzie odpowiednia dla każdego, ale spojrzenie na rzeczywiste życie pokazuje, że tak nie jest. Młodzi, samotni mężczyźni są znacznie bardziej samowystarczalni niż większość innych kategorii, podczas gdy kategorie takie jak samotne matki wymagają dodatkowej gotówki, aby udźwignąć ciężar posiadania dziecka wychowywanego przez państwo. A co z niepełnosprawnością lub przewlekłymi schorzeniami, takimi jak cukrzyca i choroby psychiczne? Jeśli zaczniemy brać pod uwagę wiek, płeć, stan cywilny i ogólny stan zdrowia, nagle nasz UBI zmieni się z prostego, schludnego pojęcia, które można wyjaśnić w kilku słowach, w bałagan administracyjny, który z powrotem staje się tym samym rodzajem opieki społecznej używamy już od kilku dekad. Bez opieki społecznej włącza się instynkt plemienny i ludzie zaczynają organizować się w luźno powiązane klany, które nieuchronnie chcą się wzajemnie wypierać i pożerać zasoby, co prowadzi do bałkanizacji. To kolejny z tych nieznośnych instynktów pochodzących z układu limbicznego i zrobiliśmy tak wiele, aby go uspokoić, ale dokąd mamy się stąd udać? Romantyczna koncepcja zastąpienia kapitalizmu jakąś inną formą rządów bardziej powiązaną z religią będzie ostatecznie wycelowana w najniższe szczeble społeczeństwa, czyli te, które uważają przedsiębiorców i kapitalistów za całkowicie złych i moralnie skorumpowanych ze względu na ich pragnienie odniesienia sukcesu. Wszyscy inni mogą dostrzec ogromną ilość bogactwa i produktywności, jaką zapewnia kapitalizm, chcąc chętnie uczestniczyć i przyczyniać się do wzrostu gospodarczego, ale tego niezadowolenia nie da się tak łatwo załagodzić samym bogactwem; będą potrzebować czegoś lepszego. Prawdopodobnie stanie się tak, że technologia będzie coraz bardziej odrębna od tych, którzy mają, i tych, których nie ma, co doprowadzi do powszechnej niechęci ze strony tych, którzy nie mogą porzucić przestarzałych pomysłów lub pogodzić się z hierarchiami kompetencji opartymi na zasługach. Ci, których stać na najnowszego iPhone’a lub zaangażują się w ekosystem IoT, uzyskają wszystkie korzyści związane ze sztuczną inteligencją, podczas gdy osoby z zewnątrz staną się źródłem frustracji, ciągnąc wszystkich w dół i prawdopodobnie wywołując zamieszki, które sprawią, że elity będą skupiać się w swoich ultrabezpiecznych fortece miejskie zamieniły się w bunkry. Rosnące napięcia i konflikty społeczne zostałyby następnie naprawione przez gigantów technologicznych przedstawiających sztuczną inteligencję jako uniwersalne połączenie religii i kapitalizmu, reklamowane jako niezbędna część naszego życia. Jeśli technologiczny gigant podpisze umowę z branżą medyczną i farmaceutyczną, wierni będą mogli zostać wyposażeni w sprzęt IoT, który stworzy dla firmy dodatkowe źródła danych medycznych, jednocześnie dostarczając użytkownikom leki i szczepionki kroplowo. Dlatego ujawnia się idealny biznesplan dotyczący marketingowej sztucznej inteligencji:

  • przedstawiać sztuczną inteligencję jako sposób na załagodzenie różnic społecznych i zrównanie wszystkich, tak jak robi to już Facebook. Tym, którzy wierzą w idee kapitalistyczne, należy przedstawiać sztuczną inteligencję jako sposób na zwiększenie produktywności i bogactwa osobistego; tym, którzy wierzą w koncepcje religijne, sztuczną inteligencję należy przedstawiać jako życzliwego „anioła stróża”, zgodnie z ich naukami religijnymi. Koncepcję sztucznej inteligencji można obracać na różne sposoby, aby dostosować ją do ideałów wszystkich subkultur w społeczeństwie w taki sam sposób, w jaki Facebook jest dla jednych źródłem wiadomości, a źródłem rozrywki dla innych.
  • korzystaj z urządzeń IoT, które stale skanują środowisko i zbierają dane, aby raportować wszystko z powrotem do statku-matki, niezależnie od tego, czego chce użytkownik, co już robi Alexa. Bezwstydnie naruszaj prywatność wszystkich poprzez bezpośrednią inwigilację i stwórz szczegółową, dokładną politykę prywatności, która niczego nie wyjaśnia i jest ukryta głęboko na stronach prawniczych. Spowoduje to utworzenie kanałów danych, które pomogą firmie analizować trendy użytkowników i sprzedawać dane reklamodawcom, minimalizując jednocześnie odpowiedzialność prawną. Wszelka odpowiedzialność za naruszenie prywatności powinna zawsze spoczywać na użytkowniku.
  • urządzenia medyczne muszą przejść szeroko zakrojone testy kliniczne, w przeciwieństwie do medycznych urządzeń do noszenia (zobacz Apple Watch, który jest sprzedawany jako zegarek, a jednocześnie jest w pełni funkcjonalnym urządzeniem medycznym). Dlatego sprzęt IoT powinien być sprzedawany w postaci pierścionka, bransoletki lub naszyjnika pod przykrywką biżuterii lub dodatku, rzekomo zapewniając użytkownikowi niematerialne korzyści medyczne. Niektóre implanty ciała, takie jak kolczyki i kolczyki w nosie, są również wyłączone z testów klinicznych, więc jednym z potencjalnych źródeł przychodów byłoby tworzenie wersji takiej biżuterii IoT, którą można by instalować w gabinetach ambulatoryjnych lub salonach tatuażu.
  • firmy farmaceutyczne zazwyczaj mają żelazne monopole na rynku, co pozwala im uniemożliwiać konkurencji obniżanie cen leków. Zawarcie umowy z jednym z takich karteli może wiązać się z umożliwieniem medycznym urządzeniom ubieralnym IoT możliwości wstrzyknięcia użytkownikowi leku potrzebnego do opanowania choroby przewlekłej, najlepiej insuliny stosowanej w leczeniu cukrzycy. Cukrzyca, będąca głównie chorobą cywilizacyjną, w nieproporcjonalnym stopniu dotyka mniejszości, co pozwoliłoby firmie prezentować się jako świadoma społecznie, ukrywać się przed negatywnym rozgłosem, twierdząc, że „po prostu chce pomóc” i czerpać ogromne przychody z programów mających na celu pomoc mniejszościom w walce z chorobami przewlekłymi , przede wszystkim Obamacare.
  • Medyczne urządzenia ubieralne IoT należy projektować w oparciu o wnioski wyciągnięte z sieci społecznościowych, aby wywołać u użytkowników uzależnienie psychiczne. Facebook, Instagram i inne media społecznościowe wykorzystują w szczególności sygnały wizualne i dźwiękowe, aby wywołać krótkotrwały przypływ satysfakcji i przypomnieć użytkownikowi o konieczności skupienia się. W przypadku medycznych urządzeń do noszenia celem byłoby przypomnienie użytkownikowi, aby miał je włączone, aby inni nie zawstydzili go za to, że nie mogą otrzymać najnowszego powiadomienia lub innej nagrody. Medyczne urządzenie do noszenia IoT powinno być przedstawiane jako symbol statusu i być „fajne”, a nawet zapewniać bezsensowne punkty za noszenie, co ostatecznie mogłoby obejmować system kredytów społecznych (SCS).
  • Zminimalizuj wszystkie wydatki związane z bezpieczeństwem, w ten sam sposób, w jaki zrobił to CloudPets, przechowując nagrania wiadomości dzieci w niezabezpieczonej chmurze Amazon. Jeśli to możliwe, korzystaj z najtańszych materiałów, niezależnych programistów i oprogramowania typu open source, aby obniżyć wydatki na rozwój. Doprowadzi to również do tego, że medyczne urządzenia do noszenia szybko ulegną uszkodzeniu i staną się przestarzałe, co spowoduje konieczność ponownego zakupu przez użytkownika. Kiedy wystąpią nieuniknione ataki hakerskie i problemy z bezpieczeństwem, uznaj to wydarzenie za nieistotne i oskarż osobę, która ujawniła problem, jako luddytę i podżegacza motłochu.
  • szczepionki dają odporność, ale nie odporność na choroby i stanowią lek, który może być sprzedawany zdrowej osobie w nieskończoność, miesięcznie lub rocznie. W przypadku szczepionek firmy farmaceutyczne mają niemal całkowity immunitet przed procesami sądowymi, co oznacza, że mogą upaść bez możliwości skorzystania przez klienta z drogi prawnej. Jeżeli tak się stanie,

firma farmaceutyczna może zarobić dodatkowy zysk sprzedając leki na chorobę, której szczepionka miała zapobiegać.

Wszystko to jest możliwe dzięki „minimalnie opłacalnemu produktowi”, koncepcji wytwarzania dokładnie tego, co sprawia, że firma jest prawnie chroniona przed procesami związanymi z fałszywymi reklamami. To dość powszechna koncepcja, która wykorzystuje impulsywne zakupy, dostępność środków w świecie zachodnim i ogólną apatię konsumentów, jeśli chodzi o wyszukiwanie produktów i usług przed wydaniem na nie pieniędzy. Aby być uczciwym, klienci mogą zorganizować pozew zbiorowy w celu odzyskania odszkodowania, ale chodzi o to, aby wcześniej zarobić jak najwięcej pieniędzy, a następnie przetrwać konsekwencje. Wszelkie skargi dotyczące braku funkcjonalności można łatwo odrzucić, produkując inny model tego samego produktu, który jest minimalnie lepszy lub oferując wersję premium po znacznie wyższej cenie. Jak wyraźnie widać, rynek amerykański jest gotowy do wzięcia dla każdego, kto chce zainwestować trochę czasu i wysiłku w stworzenie idealnego rodzaju produktu AI, który uderzy we wszystkie właściwe akordy. Napięcia rasowe, rosnące koszty opieki zdrowotnej, rosnąca przepaść majątkowa, monopole farmaceutyczne i centralizacja władzy w megamiastach już mają miejsce, więc dlaczego nie skorzystać z nich, przejmując całkowitą kontrolę nad rynkiem? Sztuczna inteligencja nie musi nawet istnieć na zapleczu tego medycznego urządzenia do noszenia IoT, ale dopóki użytkownicy uważają, że istnieje lub przynajmniej nie powiedziano im wyraźnie, że tak nie jest, wszystko jest koszerne. Podawanie sztucznej inteligencji jako religii może nawet kwalifikować firmę technologiczną do korzystania z pewnych zabezpieczeń prawnych, w szczególności związanych z wolnością słowa i religijną oraz podatkami. Powodem, dla którego te szaleństwa są dozwolone, jest to, że amerykańscy ustawodawcy doszli do wniosku, że mogą wykorzystać firmy z siedzibą w USA jako przedłużenie siły militarnej w celu ekonomicznego podboju świata. Po co najeżdżać Chiny, skoro Chińczycy uwielbiają iPhone’y i nadal je kupują, wysyłają pieniądze do USA, pozwalając jednocześnie amerykańskiej sztucznej inteligencji analizować ich prywatne dane? Z drugiej strony Chiny mogą spróbować czegoś podobnego z chińskim sprzętem, w szczególności routerami. A skoro już o tym mowa, czy wiesz, kto wyprodukował Twój router internetowy? Najprawdopodobniej to chińska firma mogła zainstalować backdoora, ukryty punkt dostępu dla wtajemniczonych. Pod względem militarnym świat znajduje się w impasie, który zmusił supermocarstwa do organizowania bloków walczących o dominację gospodarczą. UE jest jedna, podobnie jak dwie Ameryki. Chiny i Rosja patrzą na Indie i Afrykę, podczas gdy biedna Australia musi radzić sobie sama. Ktokolwiek jako pierwszy osiągnie ogólną sztuczną inteligencję, zostanie rakietowo wciągnięty w nowy Złoty Wiek dobrobytu, podczas gdy wszyscy pozostali zostaną w tyle. Na razie każdy blok ma inne mocne strony i inaczej je wykorzystuje w tej globalnej grze Monopoly. Minerały ziem rzadkich będą napędzać rewolucję sztucznej inteligencji w taki sam sposób, w jaki lit, znajdujący się w akumulatorach litowo-jonowych, odegrał kluczową rolę w tworzeniu minutowych baterii stosowanych w smartfonach i tabletach. Obecne materiały są niewystarczające do zasilania ogólnej sztucznej inteligencji, więc miej oko na odkrycie jednego z takich minerałów, który pomoże nam osiągnąć ogromne prędkości obliczeniowe potrzebne do urzeczywistnienia tego założenia. Jeśli na terytorium jednego z tych bloków odkryto jego ogromne złoża, może on stać się superpotęgą XXI wieku; jeśli tak się stanie, będzie to słabo rozwinięta i niezbadana Afryka, kontynent ten może stać się poligonem doświadczalnym dla każdego bloku gospodarczego do inwazji i walki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *