Intuicyjnie, zasada maksymalnej oczekiwanej użyteczności (MEU) wydaje się rozsądnym sposobem podejmowania decyzji, ale wcale nie jest oczywiste, że jest to jedyny racjonalny sposób. W końcu dlaczego maksymalizacja średniej użyteczności ma być tak wyjątkowa? Co jest nie tak z agentem, który maksymalizuje ważoną sumę kostek możliwych mediów lub stara się zminimalizować najgorszą możliwą stratę? Czy podmiot może działać racjonalnie, po prostu wyrażając preferencje między stanami, bez nadawania im wartości liczbowych? Wreszcie, dlaczego w ogóle miałaby istnieć funkcja użyteczności o wymaganych właściwościach? Zobaczymy.