* Jak język odnosi się do myśli?
W 1957 r. B. F. Skinner opublikował „Zachowania werbalne”. Było to wyczerpujące, szczegółowe omówienie behawiorystycznego podejścia do nauki języków, napisane przez czołowego eksperta w tej dziedzinie. Ale co ciekawe, recenzja książki stała się równie znana jak sama książka i prawie unicestwiła zainteresowanie behawioryzmem. Autorem recenzji był językoznawca Noam Chomsky, który właśnie opublikował książkę o swojej teorii Syntactic Structures. Chomsky zwrócił uwagę, że teoria behawiorystów nie odnosi się do pojęcia kreatywności w języku – nie wyjaśnia, w jaki sposób dzieci mogą rozumieć i tworzyć zdania, których nigdy wcześniej nie słyszały. Teoria Chomsky’ego – oparta na modelach składniowych sięgających czasów indyjskiego językoznawcy Paniniego (ok. 350 rpne) – mogłaby to wyjaśnić i, w przeciwieństwie do poprzednich teorii, była na tyle formalna, że można ją było w zasadzie zaprogramować. Współczesne językoznawstwo i sztuczna inteligencja „narodziły się” zatem mniej więcej w tym samym czasie i dorastały razem, przecinając się w hybrydowym polu zwanym lingwistyką obliczeniową lub przetwarzaniem języka naturalnego. Problem rozumienia języka okazał się znacznie bardziej złożony, niż się wydawało w 1957 r. Zrozumienie języka wymaga zrozumienia przedmiotu i kontekstu, a nie tylko zrozumienia struktury zdań. Może się to wydawać oczywiste, ale doceniono to dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku. Znaczna część wczesnych prac nad reprezentacją wiedzy (badanie nad tym, jak nadać wiedzy formę, z którą może rozumować komputer) była związana z językiem i oparta na badaniach lingwistycznych, co z kolei było połączone z dziesięcioleciami prac nad analizą filozoficzną języka